Na początek strych
Marzymy o domu, ale ze względów finansowych te marzenia jednak będą musiały trochę poczekać. Trochę dłużej, lub trochę krócej, to się zobaczy.
Na razie kolega który zaangażował się w adaptację strychu zadzwonił do mnie któregoś dnia i mi powiedział, że wie o wolnym strychu. W chwilę nasze plany obróciły się o 180 stopni. Stwierdziliśmy, że możemyna na trochę zyskać ponieważ po wykupieni własność są to mieszkania bezczynszowe i oczywiście ogromne. Wiadomo, swoje się trzeba nachodzić ze względu na to, że są to pomieszczenia które nie miały być zamieszkane i dlatego też nie są uwzględnione w projekcie budynku, więc trzeba zrobić pomiary, projekt (oczywiście to zadanie architekta) i zdobyć pozwolenia na podłączenia mediów.
Nasza wiedza nie jest jeszcze kompletna, zobaczymy jak to będzie.
Na razie złożyliśmy wniosek do Mzbm o zgodę na adaptację, (w czerwcu) we wrześniu na być spotkanie ze wspólnotą mieszkaniową, miesiąc później spotkanie z notariuszem. Po tym może strych będzie nasz.
Musimy wypłacić 11 000 netto rzeczana wspólnoty mieszkaniowej i dostajemy "klucze".
Raczej powinni się zgodzić, bo na przyszły rok jest przewidziane zrobienie termoizolacji elewacji. Więc tylko czekają, aż ktoś się zgłosi i wypłaci kasę.
Po otrzymaniu kluczy mamy pół roku na wszystkie pozwolenia i projekt. Składamy wszystkie dokumenty do urzędu miasta i czekamy na pozwolenie na budowę. Po uprawomocnieniu ustawy mamy rok na budowę. Po doprowadzeniu strychu do stanu deweloperskiego możemy wykupić strych po obniżeniu jaką ma wartość rynkową i odjęciu zainwestowanych pieniędzy.
Postaram się napisać więcej o całej papierowej robocie, jak będziemy trochę dalej, albo jak się dowiem czegoś nowego.
Komentarze